Jak zacząć mówić w języku obcym?

“Pani Justyno, ja nigdy nie nauczę się normalnie rozmawiać w tym języku!” – to zdanie, które zaraz po “nie umiem niemieckiej gramatyki” słyszałam od swoich kursantów na samym początku chyba najczęściej 😉

Aby rozwiązać dylemat z tytułu tego wpisu, podejdziemy do niego jak profesjonalni lekarze – znajdziemy przyczynę i wdrożymy odpowiednie metody leczenia. A na samym końcu będziemy cieszyć się zdrowymi rozmowami w obcym języku – nie tylko niemieckim!

Dlaczego nie umiem mówić w języku obcym?

Załóżmy, że dążysz do poziomu B2 i masz zamiar zdać Goethe-Zertifikat B2, albo jakikolwiek inny certyfikat na tym poziomie w Twoim języku. Na pewno przy okazji egzaminu znajdzie się tutaj jakaś część ustna, w której będziesz musiał przeprowadzić swobodną, sensowną rozmowę. Jak bowiem określa Europejski System Opisu Kształcenia Językowego, kursant na poziomie B2…

…potrafi porozumiewać się na tyle płynnie i spontanicznie, by prowadzić normalną rozmowę z rodzimym użytkownikiem danego języka, nie powodując przy tym napięcia u którejkolwiek ze stron. Potrafi formułować przejrzyste wypowiedzi ustne i pisemne w szerokim zakresie tematów, a także wyjaśniać swoje stanowisko w sprawach będących przedmiotem dyskusji, rozważając wady i zalety różnych rozwiązań.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Europejski_System_Opisu_Kształcenia_Językowego

No i tak na przykład w niemieckim Twoim zadaniem będzie rozmowa z partnerem i dokonanie wyboru spośród kilku obrazków. Musisz więc uargumentować Twoje zdanie, przekonać do czegoś partnera, musicie także dojść do kompromisu. Nie są to jednak negocjacje biznesowe ani szczyt G8. No to dlaczego wszystkie te tak dobrze spamiętane słówka znikają, gdy tylko otwierasz usta? Jak to możliwe, że w książce do gramatyki zadania wykonujesz prawidłowo w mgnieniu oka, a ustnie nie potrafisz odmienić “machen” przez osoby?

Moje typy to:

  1. Stresujesz się
  2. Wciąż nie znasz danego zagadnienia/słówka wystarczająco dobrze
  3. Jesteś perfekcjonist(k)ą
  4. Zupełnie nie używasz języka ustnie

Na szczęście problemy te są ze sobą połączone i będziemy z nimi walczyć bardzo podobnymi sposobami. To ułatwia nieco sprawę, ale i tak polecam Ci językowy rachunek sumienia po lekturze wpisu. Im dokładniej określisz problem, tym szybciej go zwalczysz. Gotowi? 😉

Strach przed mówieniem w języku obcym – co robić?

Kiedy paraliżuje Cię strach, nie jesteś w stanie logicznie myśleć, a słów zapominasz nawet w Twoim języku ojczystym. A żeby przestać się czegoś bać, musisz to oswoić. Moim zdaniem najlepszym pierwszym krokiem do swobodnych rozmów w j. obcym jest…mówienie do siebie. Przy gotowaniu, przy wychodzeniu z domu, rano, wieczorem, przy planowaniu kolejnego tygodnia – każdą z tych okazji wykorzystuj do mówienia!

U mnie ćwiczenia takie wyglądały przykładowo tak, że podczas porannego przygotowywania się do szkoły/na uczelnię opowiadałam sobie po niemiecku, co będę danego dnia robić. Kolejna tego typu okazja miała miejsce po powrocie do domu, kiedy podsumowywałam dzień i zastanawiałam się na głos, co będę robić po południu i wieczorem. A przed pójściem spać również opowiadałam sobie w łóżku to, co akurat nawinęło mi się na język.

Na początku na bank będziesz czuć się głupio, ale to naprawdę pomaga. Używasz pewnych zwrotów częściej, więc z biegiem czasu nie musisz się zastanawiać, zanim je wypowiesz. Ponadto oswajasz się z samym mówieniem – czujesz się komfortowo, bo nie masz wrażenia, że ktoś Cię wyśmieje, gdy zapomnisz słówka – wystarczy, że wówczas sprawdzisz je w słowniku, ale jednak ciągle mówisz! A dodatkowo poszerzasz słownictwo dotyczące najbardziej interesującego Cię tematu – Twojego życia 😉

Znajdź swoich kompanów

Kolejnym etapem w walce ze stresem są moim zdaniem rozmowy z osobami na podobnym poziomie językowym. Możliwości ku temu znajdziesz dzisiaj całe mnóstwo – od spotkań językowych organizowanych w kawiarniach czy bibliotekach (sprawdź, co znajdziesz w swoim mieście), po rozmowy online – szukaj grup dla uczących się danego języka chociażby na FB. W najlepszej sytuacji jesteś, zapisując się na kurs języka obcego – tam wszyscy inni kursanci będą na Twoim poziomie.

Dlaczego moim zdaniem kluczem do sukcesu jest podobny poziom językowy? Znam całą masę uczniów, którzy np. “bali się” rozmawiać ze mną, bo “pani tak świetnie mówi, ja nigdy nie będę tak potrafić, ja się ciągle zacinam i się wstydzę”. To samo działo się podczas rozmowy z native speakerami – dla takich osób rozmowa z kimś, kto mówi od nich o wiele płynniej staje się męczarnią. A co za tym idzie – zniechęcają się jeszcze bardziej.

Jeśli należysz do tej grupy – nie ma się czego obawiać! Poznałam całe mnóstwo takich osób i wszyscy zrobili niebywały postęp. Jednak starałam się zawsze, aby rozmawiali przede wszystkim w bezpiecznym, podobnym do siebie środowisku – przynajmniej na początku 😉

Jeśli jesteś lektorem, nie wiesz, jaki bagaż doświadczeń ma osoba, która gdzieś tam uczyła się języka, a teraz przychodzi do Ciebie. Może miała do czynienia z nauczycielem, który w rozmowie z nią używał nieznanych przez nią słów i teraz ciągle obawia się, że czegoś nie zrozumie. Buduj zaufanie powoli.

Ucz się całych zwrotów!

Uczenie się pojedynczych słówek jest nieodzowne, ale dla mówienia, szczególnie na początku, kluczowe będą całe frazy. Zauważ, że na samym początku nauki uczysz się zwrotów takich jak “Wie heißt du? Wie alt bist du?” i nikt nie tłumaczy Ci, że tutaj mamy czasownik w drugiej osobie liczby pojedynczej tuż po słówku pytającym. A jednak zwroty te umiesz bardzo dobrze i stawiam bawarskie piwo, że znakomicie używasz ich w rozmowie.

Uczenie się całych fraz czy zdań nie może jednak polegać tylko na wypisywaniu ich z podręcznika i uczenia się na pamięć. Ja przynajmniej zanudziłabym się na śmierć 😉 Dlatego: znajdź muzykę, znajdź do niej tekst, ucz się tekstu na pamięć i ŚPIEWAJ. Pod prysznicem, przy sprzątaniu, ale używaj ust. Musisz przyzwyczaić się do tego, że produkujesz niemieckie zdania ustami 😉

Nauka całych zwrotów musi jednak zawierać także używanie ich. A więc, zacznij od mówienia do siebie!

Nie stresuję się, ale nie umiem mówić po niemiecku!

Może być tak, że Twoje umiejętności językowe są niewystarczające, aby przeprowadzać płynną konwersację. To znaczy, z jednej strony nie stresujesz się, ale popełniasz masę błędów, bo nie wiesz, jak coś powiedzieć. Z tego powodu ciągle się zacinasz.

Moja rada: zacznij od prostych, pisemnych ćwiczeń. Wiesz, że za każdym razem, gdy musisz odmienić przymiotnik, masz pustkę w głowie? Rób jak najwięcej ćwiczeń na jego odmianę! Ale! Jeśli uczysz się sam, staraj się od razu mówić. Wykonuj ćwiczenia ustnie, wymyślaj zdania z daną strukturą – ale mów je. Potem dużo pisz, potem znowu mów. To działa, naprawdę.

Nie uda Ci się nigdy dobrze mówić, jeśli naprawdę w bardzo dobrym stopniu nie opanujesz konkretnego zagadnienia gramatycznego czy słownictwa.

Perfekcjoniści do boju!

Znam jeszcze kilka innych problemów. Chociażby to, że nie akceptujesz w ogóle popełnianych przez siebie błędów, jesteś perfekcjonistą i uważasz, że pojedyncze błędnie odmienione końcówki to koniec świata. To z kolei powoduje wspomniany już stres, ale właśnie z perfekcjonizmem trzeba walczyć na samym początku.

Te pojedyncze błędy to nie powód do płaczu – a są ku temu dwa powody. Pierwszy jest taki, że nawet jeśli musisz zdać jakiś certyfikat (to zwykle część ustna jest głównym powodem do stresu), to masz naprawdę spory margines błędu! W skrócie: stąd, że sama musiałam zdać egzamin na egzaminatora dla Goethe Zertifikat wiem, że nawet na poziomie B2 jakieś poplątane końcówki czy składnia naprawdę nic nie zepsują. Oblejesz, jeśli będziesz wyrażać się kompletnie niezrozumiale i nikt nie będzie mógł domyślić się, o co Ci chodzi, ewentualnie, jeśli będziesz popełniać notorycznie bardzo proste błędy w każdej możliwej sytuacji. Jeśli raz powiesz “ich machen” – egzaminator machnie ręką, zdarza się. Jeśli w ogóle nie będziesz odmieniać czasownika przez osoby, oblejesz.

Drugim powodem jest właśnie zrozumiałość wypowiedzi. Abstrahując od warunków egzaminacyjnych, może dobrym pomysłem na pozbycie się stresu i zahamowań byłoby dla Ciebie nawiązanie znajomości z obcokrajowcami, którzy dopiero uczą się polskiego, a już się w nim komunikują? Na ich przykładzie znakomicie można zobaczyć, że błędy nie niszczą sensu wypowiedzi. Rzadko kiedy zdarzy się tak, że nie będziesz mieć pojęcia, o co takiej osobie chodzi. Wyobraź sobie teraz siebie w rozmowie z rodowitym Niemcem – byłoby identycznie! A jeśli ktoś Cię nie zrozumie, to dopyta. W życiu nie słyszałam, żeby ktoś kogoś wyśmiał, nigdy.

Nigdy nie mówisz

A co, jeśli to punkt 4 opisuje Twój problem? Znam całe mnóstwo osób, które nigdy nie mówiły i budzą się na poziomie B1 z przerażeniem. Nie zawsze musi być to Twoja wina – czasami trafisz na nauczycieli, którzy niezbyt starają się zachęcić uczniów do mówienia. Jeśli jednak zależy Ci na opanowaniu języka, staraj się z każdym nowym tematem przemaglować go ustnie.

Dziesiątki zadań gramatycznych do zrobienia na następną lekcję? OK, ale w domu zrób chociaż część ustnie! Ciekawy temat, ale nauczyciel prosi o wypowiedź pisemną? Napisz ją, potem staraj się opowiedzieć własnymi słowami. Albo stwórz prezentację i opowiadaj ją przed lustrem.

Próbuj wejść na poziom wyżej

Dopiero na sam koniec zabierz się za rozmowy z native speakerami albo partnerami konwersacyjnymi na dużo wyższym niż Ty poziomie. Ale co właściwie oznacza “na sam koniec”? Moim zdaniem wtedy, kiedy będziesz samemu chciał spróbować, ale nie później niż na poziomie B1. Jeśli naprawdę zżera Cię stres, ćwicz samotne mówienie albo z kimś na Twoim poziomie.

Z drugiej strony, wiele osób poleca po prostu wyjazd zagranicę i zanurzenie się w języku na 100%. Czy polecam to ja? Cóż, to zależy. U dzieci, młodych osób – na pewno tak. Niestety z wiekiem tracimy wrodzoną ciekawość świata, bezkrytyczność, otwartość i brawurę i widzę to po swoich kursantach. To właśnie osoby 30+ zaczynają coraz częściej podkreślać, że im się na pewno nie uda, że nie umieją, że się boją. Na nic zdają się tu moje tłumaczenia, że 30+ to nic, a życie dopiero zaczyna się po czterdziestce 😉 Sama też znam niezliczoną ilość osób, które wyjechały, a jednak po niemiecku nie mówią, choć miały często nawet bardzo porządne podstawy – zamknęły się ze strachu przed nowym w polskim towarzystwie. Uważam, że bezpieczne wprowadzanie takich osób w świat używania języka obcego na co dzień i ustnie jest bardzo ważne.

I żeby nie było: wiek nie jest tu jedynym kryterium. Miałam kiedyś na kursie świetnie mówiącą Panią prawie sześćdziesięcioletnią oraz dziewczyny 20+, które nie chciały wypowiedzieć nawet jednego słowa. Ale na pewno w większości przypadków im dalej w las, tym więcej drzew 😉

W każdym razie, wpis ten jest skierowany właśnie dla takich osób, względnie będących ofiarami systemu “edukacji”, w którym to niestety ciągle wielu nauczycieli każe zakuwać na pamięć tabelki i zupełnie nie wspiera umiejętności komunikacyjnych swoich kursantów. Pamiętaj jednak, że nigdy nie jest za późno na zmiany! Nawet, jeśli będziesz musiała cofnąć się do najprostszych ćwiczeń. Jak już raz zaczniesz mówić, raczej tego nie stracisz 😉

Podsumowując…

…w każdym z wymienionych problemów podstawą jest znakomite opanowanie reguł gramatycznych i słownictwa. Najlepiej wdrażać tutaj równolegle ćwiczenia ustne – na zajęciach powinien zadbać o to lektor, jeśli uczysz się samodzielnie, staraj się częściej używać ust i języka niż ręki i długopisu 😉

Następnie przechodzimy do produkowania własnych wypowiedzi. Możemy zacząć przed lustrem – to wcale nie jest głupie. Uczymy się całych zwrotów, korzystamy z piosenek! W optymalnej sytuacji znajdujemy kogoś z podobnym poziomem językowym i trenujemy z nim rozmowy o pogodzie.

Ostatni krok to komfortowe używanie języka w rozmowie z native speakerami. Moim zdaniem nie warto jest wrzucać zestresowanych, niepewnych osób na głębokie wody, bo prowadzi to do jeszcze większej niepewności. Chyba, że czujesz, że właśnie tego potrzebujesz 😉

Tyle! Polub Wihajstra na FB i Instagramie, a ja wkrótce wrócę z nowymi wpisami.

Bis bald!

Dodaj komentarz