Jak uczyć się słówek

Nauka słownictwa to dla większości uczniów dość duży problem. O ile bowiem są oni – nierzadko zupełnie bezproblemowo – zrozumieć nawet najbardziej skomplikowane zawiłości gramatyki, to słówka kojarzą im się z bezmyślnym zakuwaniem. Ile w tym prawdy? Czy nauka słówek w ogóle może być przyjemna?

Zapomnij o listach…

…bezmyślnym powtarzaniu, przepisywaniu i wszystkich tych starożytnych metodach. Możesz być do nich sentymentalnie przywiązany, ale spróbuj czegoś nowego – to nie tylko moje zdanie, że słówek można uczyć się efektywniej.

Myślę, że nie muszę nikogo specjalnie przekonywać do tego, iż aktywacja wielu części mózgu korzystnie wpływa na proces przyswajania nowych treści. Jeśli wpłyniemy podczas nauki na wiele zmysłów naraz, to zapamiętamy nowe słówka dużo lepiej, niż przepisując je lub czytając z listy.

Jak w praktyce ma się to do nauki słownictwa? Spróbuj rysować słówka, zaznaczać rzeczowniki na rysunkach. Korzystaj z zestawów na Quizlecie, które opatrzone są zdjęciami/rysunkami – tak staram się przygotowywać własne! Oczywiście nie zawsze jest to możliwe, ale rób to zawsze wtedy, kiedy masz taką możliwość!

Ruchome obrazy

Obrazki i rysunki są fajne, ale moim zdaniem filmy są jeszcze fajniejsze 😉 Na początku nauki może być to oczywiście problem, ale oglądanie filmów z obcojęzyczną ścieżką językową na 100% pomoże Ci wyłapać konkretne zastosowanie już poznanych słówek. Na sam początek wystarczy Ci na przykład połączenie niemieckiej ścieżki dźwiękowej z polskimi napisami. Osłuchujesz się w ten sposób także z poprawną wymową, więc aktywujesz jeszcze więcej zmysłów. A do tego jest ciekawie!

Możesz także – szczególnie na początku – zacząć od YouTube’a. Tam znajdziesz całe mnóstwo prościutkich filmików. Nawet jako osoba dorosła korzystaj z tych dla dzieci – pamiętaj, że obcojęzyczny sześciolatek mówi póki co lepiej od Ciebie, a więc najpierw dogoń jego, a potem akademików 🙂

Wielu moich uczniów podkreślało, że te metody pomagały im czasem zapamiętać coś fajnego, przydatnego, faktycznie używanego w języku. Czy może być lepiej?

Zanurz się w muzyce

Tutaj akurat mogę świecić przykładem, chociaż muzyka, której słuchałam, była nierzadko dość…kontrowersyjna 😉

Tutaj dzielę się tą mniej kontrowersyjną, innej szukajcie sami, można wśród tych samych artystów 😉 Abstrahując od mojej moralności za czasów gimnazjum, uczenie się tekstów ulubionych wykonawców (co często działo się w zasadzie naturalnie, przez wielokrotne przesłuchiwanie tej samej piosenki), pozwalało mi zapamiętać i oswoić się z naprawdę wieloma słowami. To zresztą nie jest jedyna zaleta – choć wpis nie jest poświęcony gramatyce, z tekstów można przyswoić wiele regułek. Jeszcze będę o tym pisać. Oczywiście najpierw przeczytaj tekst, żeby upewnić się, czy wszystko poprawnie rozumiesz. Szczególnie na początku.

Niedługo zaprezentuję także osobny wpis o niemieckiej muzyce. Być może uda się dzięki temu zachęcić do niej więcej osób! Ja osobiście korzystałam z tej możliwości bardzo chętnie. Wielu moich kursantów również – już od poziomu A1.

Szukaj okazji…

…do używania języka w praktyce. Jeśli nie masz z kim rozmawiać – rozmawiaj ze sobą. Jeśli uczysz się nazw mebli – poprzyklejaj do tych w swoim domu karteczki z obcojęzycznymi odpowiednikami. Uczysz się nazw produktów spożywczych? Idąc do sklepu, sporządź listę zakupów w języku obcym!

Tutaj sukces zależy tylko i wyłącznie od Ciebie i Twojej kreatywności. Przy okazji wpisów tematycznych dotyczących słownictwa postaram się jednak zawsze zasugerować coś ciekawego.

Korzystaj z technologii

Polecany zawsze przeze mnie Quizlet to oczywiście niejedyna możliwość wsparcia nauki słówek technologią. W Internecie, sklepie Google Play czy AppStore znajdziesz całe mnóstwo propozycji dla uczących się języków. Tutaj z własnego doświadczenia na pewno polecę Memrise, natomiast więcej aplikacji sama dla siebie już nie używałam. Moi uczniowie korzystali także z Anki albo SuperMemo, ale i tak kończyli na Quizlecie 😉

Wspominałam już o tym w innym wpisie, ale pamiętajcie, że korzystanie ze sporządzonych przez innych zestawów połączone jest z ryzykiem nauczenia się błędnych słówek. To może być błąd w pisowni, który jednak po kilkudziesięciu powtórzeniach zakorzeni się w Twojej głowie tak, że pozbycie się go potrwa drugie tyle. Dlatego najlepiej albo wszystko sprawdzić ze słownikiem (to także nauka!), albo tworzyć zestawy samemu, ewentualnie upewnić się, że pochodzą z dobrego źródła, jak na przykład ten blog 🙂

Nie zapominaj o powtarzaniu

Paradoksalnie w całym procesie nauki słownictwa bardziej od zapamiętywania będzie Cię interesowało zapominanie, bo przed nim w końcu chcesz się ochronić. Osobiście nie polecam wierzyć w różne krzywe Ebbinghausa i inne tego rodzaju próby uniwersalnego opisania zapominania, bo rzekomo wystarczyłoby nam powtórzyć sobie słówka następnego dnia, potem po tygodniu a potem po miesiącu, aby przetransportować je do pamięci długotrwałej i na stałe wgrać na dysk twardy. Nawet symulacja takiej sytuacji w mózgu nie daje mi w to wierzyć. Gdybym sprzedała to moim kursantom, nigdy nikt by się niczego nie nauczył 😉 Poza tym poznałam już tyle sposobów uczenia się, ile znam ludzi. Zarówno na studiach, jak i w mojej klasie nie znalazłam dwóch osób z identycznym podejściem i identycznymi problemami. Proponowałabym tutaj bardziej wsłuchać się we własną głowę, niż głosy z Internetu.

Natomiast jak najbardziej polecam wgrać sobie nawyk codziennego uczenia się, nawet jeśli ma to się dziać w autobusie z użyciem Quizleta. Coś do nauki na pewno się znajdzie. Już 15 minut dziennie to świetna inwestycja w język obcy – pod warunkiem, że czasem zdarzać się będą dłuższe sesje. Gwarantuję Wam, że większość osób, które opanowały swój język docelowy fantastycznie, nie uczyła się codziennie. Ale próbowali! A to zupełnie zmienia postać rzeczy.

Ucz się zamiast czytać o nauce

Prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach milion stron motywacyjnych będzie poganiać Cię w stronę doskonałości. Generalnie jest to fajne, do momentu w którym coś się stanie i cały Twój misterny plan posypie się nawet na kilka dni.

Osobiście znam osoby, które nie wracają do nauki po dwóch tygodniach przerwy spowodowanych chorobą. Tak samo robią kobiety rzucające dietę po imprezie z koleżankami, bo “po dwóch dniach nie ma przecież do czego wracać”.

To oczywiście totalna głupota i o ile na pewno widzisz to doskonale czytając ten tekst, to w praktyce będzie Ci trudniej zerwać z pogonią za doskonałością. Z tego względu postaram się trochę przejąć tą rolę i opowiadać Ci tutaj od czasu do czasu, że mała przerwa wcale nie musi zniweczyć Twoich wysiłków. Co więcej, może nawet wesprzeć Cię na drodze do celu! Ale ten tekst zaczyna się już dłużyć, więc rola odpoczynku w nauce stanie się tematem na kolejny 🙂

Bis bald und viel Spaß beim Lernen!

Dodaj komentarz